XI 5 – PRZEMIJANIE I NOSTALGIA

Ten rok boleśnie przypomniał mi czym jest ludzkie życie. Odeszła bliska mi osoba, odeszły także inne wspaniałe i cenione postacie, które znałem tylko z oddali. Często powtarzamy  że ci, nam bliscy, pozostawiają po sobie pamięć… Czymże jest ta pamięć – ulotna i nietrwała, ograniczona leniwą i roztrzepaną uwagą potomnych? Czy są to tylko wspomnienia przy wigilijnym stole, gdzie tradycyjnie stało puste nakrycie – może dla niespodziewanego gościa, a może dla tego, który już przy tym stole nie usiądzie…

      …I choć przygasł świąteczny gwar, 
      Bo zabrakło znów czyjegoś głosu… 

Odchodzą niezwykli ludzie z pasją, pozostawiając po sobie niepowtarzalne dzieła, a większość z nich i tak po pewnym czasie trafia do piwnicy lub na śmietnik.

Właśnie minęły Zaduszki i dla upamiętnienia bliskich zapalaliśmy im znicze. Jednak to porządkowanie grobów, te wieńce, te zapalane przez nas, mrugające w nocy światełka stają się z czasem jakimiś mechanicznymi czynnościami, które coraz mniej mają wspólnego z pamięcią o tych, których już nie ma. Pamięć przemija bardzo szybko, mimo iż tego się w głębi duszy wstydzimy. Wspominamy najczęściej tych – których brak szczególnie boleśnie odczuwamy,  którzy niedawno odeszli, którzy zostawili nas na tej ziemi.

Niektórzy tworzą dzieła, piszą książki, pracują nad wynalazkami, malują obrazy. Czy to robią dla idei, dla potomnych, czy może raczej dla siebie, by nadać jakiś sens swojemu życiu?  By pozostawić jakiś namacalny ślad – że żyli, że pracowali, że pozostawili po sobie coś, co może nie przeminie.

Oglądałem niedawno jakiś film o końcu naszego świata. Cóż będą warte wszystkie nasze dokonania, wszelkie wspomnienia, najszczytniejsze zasługi – jeśli nasz świat przestanie istnieć?

Takim końcem świata dla każdego z nas  staje się zapominanie najbliższych nam osób, które w miarę upływu czasu, w miarę przemiany pokoleń, nawet mimo naszych starań odchodzą w niepamięć i w najlepszym przypadku stają się umieszczanymi gdzieś portretami.

Każdy z nas odejdzie – i nie ma żadnego wpływu jak i kiedy to się stanie.
Może właśnie dlatego desperat‑samobójca podejmuje tę dramatyczną, straszną i niepotrzebną decyzję by samemu sobie udowodnić że ma jednak jakiś wpływ na swój los.

Osoby, które w swoim środowisku zasłużyły na uznanie, cieszą się tą doczesną opinią – ale czas jest nieubłagany i ten ostateczny wyrok zawsze kiedyś nadejdzie. To na co pracowali, czego się dorobili, czym się zasłużyli – będzie albo uszanowane, albo roztrwonione i zapomniane i nikt z tych którzy odeszli nie ma na to żadnego wpływu. Co zostanie po nas?

Skandaliczne decyzje rządzących, uparte propagowanie kłamstw historycznych przekonają nas z czasem nawet do tego, ze „Kopernik była kobietą”.  Prawda nie zawsze obroni się sama, czasem zginie zalana uparcie na nią wylewanymi pomyjami i tak zgaśnie pamięć należną wielu osobom.

Co wobec tego prze do czynu świadomych, inteligentnych ludzi? Czy altruizm, chęć pomocy innym i staranie pozostawienia świata lepszym niż był? A może to ukryte gdzieś głęboko w świadomości pragnienie przetrwania w pamięci ludzi – przez swoje dokonania?

Odejdą wszyscy. I ci wspaniali, lubiani, mądrzy i błyskotliwi, zasłużeni dla innych i ci, którzy niszczyli, nienawidzili i szczuli ludzi na siebie.

Po niektórych zostaną pomniki, a nieprzewidywalny los z czasem niektóre pomniki zburzy. Inni, cisi i nie wyróżniający się, którzy nie walczyli o władzę, autoreklamę i doczesną potęgę odejdą w niezasłużonym zapomnieniu…

Zawsze w Święto Zmarłych staram się zapalić światełko na czyimś opuszczonym, bezimiennym grobie – to taki wyraz pamięci dla wszystkich, których już nie ma, o których być może niesłusznie zapomniano.

My odchodzimy, ale wciąż rodzą się nowe dzieci, nowi ludzie – którzy zajmą z czasem nasze miejsce, a z czasem i o nas zapomną. Przy Wigilii zaśpiewajmy kolędy i dla tych, których już nie ma i dla tych którzy przyszli na świat…
Cieszmy się życiem póki trwa, ta radość to najważniejsze co możemy w życiu osiągnąć.
http://anna-staniszewska.art.pl/

      Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat,
      Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
      Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas, 
      I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole.

/Szymon Mucha – Kolęda dla nieobecnych, muz. Zbigniew Preisner/

 

Autor

valle

http://hela.com.pl/rodzina/o_sobie.htm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *